Najczęściej przeziębione dzieci są przyprowadzane do gabinetów lekarskich w okresie infekcyjnym, czyli od jesieni do początku lata. Powszechne dolegliwości to utrzymujący się katar i kaszel pomimo stosowania reklamowanych specyfików. Pytając o przebieg choroby lekarz zwykle dowiaduje się od rodziców, że dziecko:

  • gorzej je,
  • kaszle,
  • gorączkuje.
  • dłużej śpi.

Rodziców denerwuje również, że dzieci, których nie mogą posłać do przedszkola, nie chcą leżeć w łóżku, wolą się bawić, a nawet chcą iść na spacer.

U maluchów lekarze rozpoznają najczęściej
niepowikłane zakażenia górnych dróg oddechowych. W takich przypadkach zalecają:

  • podawanie leków przeciwgorączkowych, gdy występuje dyskomfort gorączkowy lub bólowy oraz profilaktycznie, gdy temperatura przekracza 38,5°C,
  • udrażnianie nosa,
  • zwiększenie ilości wypijanych herbatek owocowych, bulionów lub wody,
  • nieposyłanie chorego dziecka do przedszkola/szkoły,
  • zadbanie o czyste powietrze o temperaturze do 20°C  i wilgotności 50-60%,
  • kontynuację dotychczasowego leczenia i dalszą obserwację chorego.

Po takich zaleceniach rodzice bywają zaskoczeni, że lekarz proponuje kontynuację leczenia – gdy lekarstw jeszcze nie zapisał. Opiekunom należą się wyjaśnienia, że jeszcze nie wynaleziono wiarygodnych leków przeciwwirusowych, które można stosować w przypadku przeziębień.

Na szczęście, w trakcie infekcji uruchamiane są naturalne mechanizmy obronne i tym sposobem organizm zwalcza zakażenie. Lekarz często cieszy się z tych objawów, które martwią rodziców. Przecież dziecko naturalnie stosuje leczenie dietetyczne, bodźcowe, oczyszczające, relaksacyjne i fizykoterapię.

Leczenie dietetyczne:

  • ograniczanie jedzenia przez kilka dni pozwala wykorzystać zaoszczędzoną energię na walkę z chorobą,
  • nieograniczona konsumpcja pokarmów u dzieci chorych zwiększa ryzyko wystąpienia nietolerancji pokarmowych, niestrawności, refluksu żołądkowo-przełykowego oraz innych problemów żołądkowo-jelitowych.

Podwyższona do granic dyskomfortu ciepłota ciała chorego ułatwia walkę organizmu z zarazkami i jest swoistym termicznym działaniem bodźcowym.

Właściwe pojenie jest warunkiem prawidłowego nawodnienia niechętnego do jedzenia dziecka, które z powodu choroby może tracić więcej płynów. Z moczem chorego wydalane jest więcej zbędnych produktów przemiany materii. Więcej wypitych płynów to więcej wydalonych z moczem związków toksycznych – tym samym mamy kurację oczyszczającą dla organizmu.

Zwolnienie dziecka z nielubianego obowiązku uczęszczania do żłobka lub przedszkola pozwoli na uniknięcie zbędnych stresów. Oczywiście są maluchy, które bardzo chętnie chodzą do szkoły i innych skupisk dzieci i mikrobów, ale i im przyda się odpoczynek od nadmiaru zarazków, które zawsze w takich środowiskach występują. Możliwość dłuższego snu oraz drzemki w dowolnym terminie w ciągu dnia pozwoli dziecku lepiej odpocząć. Relaks dla dziecka w domu będzie podobny do odpoczynku w SPA dla mamy.

Rodzice chętnie oklepują dzieci, ale efektywność tych zabiegów jest mizerna. Znacznie korzystniejsze efekty pozbywania się zalegającej wydzieliny z dróg oddechowych zapewnia dziecku naturalna aktywność, czyli „wściekanie się”, jak to określają rodzice. Skakanie zapewnia wstrząsy powodujące odrywanie się wydzieliny oblepiającej oskrzela. Wysiłek wywołuje głębokie oddychanie, które niczym przeciąg przedmuchuje oderwaną wydzielinę. Kaszel wilgotny, czyli ten z odrywaniem, jest finalnym procesem oczyszczania. Naturalna fizykoterapia jest znacznie skuteczniejsza od oklepywań. Pouczanie dziecka, aby nie skakało, bo będzie kaszleć, jest bezsensowne, jeśli chcemy oczyścić oskrzela. Trzeba je zachęcać, aby więcej wykasłało – najlepiej niech ćwiczy pajacyki. Przy tych ćwiczeniach jest też szansa na oczyszczenie nosa z zalegającej wydzieliny.

Nosek będzie bardziej drożny, jeśli temperatura w pokoju wyniesie poniżej 20°C. W cieple łatwo o blokujący obrzęk. Zdrowy domowy klimat jest cenniejszy niż wiele syropów czy nawet kropli do nosa. Natomiast o tym, że bierne palenie przez dziecko ma tragiczny efekt, i to nie tylko dla dróg oddechowych, zapewne nie trzeba nikogo w XXI wieku przekonywać.

Faktem jest, że te wszystkie straszące rodziców naturalne mechanizmy obronne są również objawami choroby i stopień ich nasilenia może odpowiadać zaawansowaniu przeziębienia. Dlatego też, nie wszystkie są uruchamiane i jednakowo nasilone.

Rodzice mogą się cieszyć, gdy przeziębienie przebiega bez powikłań. Jeśli ochronimy dziecko przed rozszerzeniem się stanu zapalnego, to łagodne zachorowanie będzie – tak jak szczepionka – skuteczniej niż jakiekolwiek preparaty farmakologiczne stymulować odporność. Przeziębienia bez powikłań można porównać do treningów sportowych. Bez uczęszczania na nie, bez zmęczenia i spocenia, zawodnik nic nie osiągnie. Gorzej, jeśli intensywność treningów przekracza fizyczne możliwości małego dziecka. Nie każdy sportowiec może ćwiczyć dzień po dniu. Juniorom wystarczy 2-3 razy w tygodniu.

Analogicznie, dla mniej odpornych dzieci korzystniejsze jest uczęszczanie dwa razy w tygodniu po 2-3 godziny do sympatycznych klubów dla maluchów. W dostatecznym stopniu będą się tam kontaktować  i oswajać z dziećmi oraz zarazkami. Pozostałe dni, spędzone w zdrowym środowisku domowym, umożliwiają regenerację i powracanie do zdrowia. W takich przypadkach ewentualne zakażenia na pewno będą łagodniejsze niż w sytuacji, gdy maluchy będą uczęszczać do żłobka czy przedszkola na cały etat. W treningach odpornościowych, podobnie jak w sporcie, musimy zachować ostrożność, aby nasz zawodnik nie nabawił się kontuzji. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Dlatego chorego obserwujemy i postępujemy odpowiednio do pojawiających się nowych objawów.

polecane produkty

Emulsja do codziennej kąpieliwzmacnia naturalny płaszcz hydrolipidowy skóry
Hydro-Micelranyszampon kojący
Balsam nawilżająco-natłuszczającydo codziennej pielęgnacji ciała
Poprzedni slajd
następny slajd

Inne porady